Pokój nauczycielski

Wywiad z Markiem Czerwcem

Wystarczy nie zniechęcać wielkiego talentu, który odkryjemy w młodym człowieku

 O tym, jak nauczyciele, patrząc na uczniów, powinni nauczyć się szukać prawdziwych diamentów wśród falsyfikatów, o autorytetach, przezwyciężaniu trudności i DialNet Masters.

Rozmowa z Markiem Czerwcem, opiekunem zwycięskiej drużyny III edycji DialNet Masters „Pro skilled”z IV LO w Sosnowcu.


A.K.: Zanim porozmawiamy o olimpiadzie DialNet Masters, chciałabym zapytać o Pana autorytet naukowy? Czy to osoba związana ze światem Internetu?
M. C.:
Jest nią Steven Hawking. Wyjątkowo nie jest to postać ściśle związana z Internetem. Choroba sprawiła, że jest on prawie całkowicie sparaliżowany, porusza się na wózku inwalidzkim, a ze światem zewnętrznym porozumiewa się przy pomocy syntezatora mowy – swoje wypowiedzi wprowadza przez wirtualną klawiaturę. Pomimo tak zaawansowanego inwalidztwa jest bardzo aktywny w dziedzinach związanych z fizyką, a także w życiu publicznym. Jego popularnonaukowa książka Krótka historia czasu stała się bestsellerem. Zazdroszczę mu siły do przezwyciężania trudności, o których zdrowi ludzie nie mają pojęcia oraz wielkiej pogody ducha i dowcipu.

A.K.: A idea olimpiady DialNet Masters? Jak Pan ją ocenia, też tak pozytywnie?
M. C.:
Idea, która przyświeca olimpiadzie DialNet Masters jest naprawdę godna naśladowania, ponieważ pokazuje młodym ludziom, że Internet to coś więcej niż Nasza Klasa oraz inne portale społecznościowe, komunikatory czy wikipedia. Koncentruje się na zagadnieniach technicznych, o których przeciętny Kowalski nie ma pojęcia i wypełnia niszę rynkową, która istnieje w dziedzinie olimpiad z informatyki. Inne konkursy informatyczne skupiają się na programowaniu oraz algorytmach. DialNet Masters to jedyne tego typu przedsięwzięcie, podczas którego uczniowie mogą pochwalić się umiejętnościami praktycznymi, zdobywanymi często samodzielnie, podczas administracji różnymi sieciami.

A.K.: Czy to prawda, że ucząc innych uczymy się sami? Czy olimpiada w jakiś sposób pomogła Panu w pracy z uczniami, wniosła coś nowego do warsztatu dydaktycznego?
M. C.:
Szczere mówiąc do warsztatu dydaktycznego to nic, natomiast merytorycznie znacznie się podciągnąłem w tematach, które częściowo były mi obce, ponieważ moim konikiem jest szeroko rozumiana grafika komputerowa oraz DTP.

A.K.: Zdradzi Pan szczegóły przygotowań do kolejnych etapów DialNet Masters?
M. C.:
Mój wkład w przygotowania drużyny Pro-skilled był niewielki, ponieważ to uczniowie sami pogłębiali swoją wiedzę. Członkowie drużyny już od pierwszych tygodni nauki w naszym liceum wykazywali dużą znajomość w zakresie administracji sieci. W pewnym momencie została im przekazana całkowita władza nad naszą szkolną siecią wraz z administrowaniem strony WWW. Ja, w miarę możliwości, służyłem literaturą oraz organizowałem spotkania z fachowcami z branży sieciowej (m. in. byli to administratorzy sieci Uniwersytetu Śląskiego).

A.K.: Przepis na „wychowanie” Mistrza Internetu?
M. C.:
Osobiście uważam, iż nie ma żadnego sposobu wychowania ani olimpijczyka, ani Mistrza Internetu. Wystarczy nie zniechęcać wielkiego talentu, który odkryjemy w młodym człowieku.

A.K.: W jaki sposób młodzież reagowała, biorąc udział w kolejnych, coraz trudniejszych etapach olimpiady?
M. C.:
Oczywiście była wielka radość w momencie wygrania półfinału oraz finału. Rzecz, która mnie zadziwiła, to także wielki spokój i opanowanie. Momentami miałem wrażenie, że udział w półfinale oraz finale nie robi na nich żadnego wrażenie, że byli po prostu na to przygotowani psychicznie, albo byli pewni swoich umiejętności i wiadomości. To zostanie już ich słodką tajemnicą…

A.K.: Zachęciłby Pan innych nauczycieli do wzięcia udziału w konkursie? Dlaczego warto podjąć to wyzwanie?
M. C.: Udział w konkursie DialNet Masters w sposób bezpośredni może przemawiać do młodzieży, że inwestycja w wiedzę może się opłacać. W olimpiadzie DialNet Masters chodzi nie tylko o górnolotne ideały, ale także namacalne nagrody.

A.K.: A Panu udział w olimpiadzie się opłacił?
M. C.:
Oczywiście, miałem przecież możliwość zapoznania się na żywo z kulturą Państwa Środka. Nie ukrywam, że Chiny i Hongkong zrobiły na mnie ogromne wrażenie, ta inność kulturowa jest niesamowicie trudna do opisania. Po prostu wszystko jest inne… No i oczywiście kuchnia, której jestem fanem już od dłuższego czasu.

A.K.: Wskazówki, jakie dałby Pan uczniom przygotowującym się do konkursu…
M. C.:
Uczniowie pomimo bólu, potu, krwi i łez – nie poddawajcie się, bo warto.

A.K.: … a jakie nauczycielom?
M. C.:
Nauczyciele – ważnym jest, żeby przyznać się do własnej niewiedzy. Nic bardziej nie motywuje i dowartościowuje uczniów. A poza tym: nauczyć się szukać prawdziwych diamentów wśród falsyfikatów.

A.K.: Pana największy sukces dydaktyczny?
M. C.:
Oczywiście wygrana w III edycji DialNet Masters. Do tej pory miałem kilkukrotnie laureatów wojewódzkiego konkursu przedmiotowego z fizyki w gimnazjum.


Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała: Anna Kwolek